Czy sztuka obrazu w kinie ma jeszcze swoich papieży? Odpowiedź brzmi: tak, a ich coroczne spotkanie to Camerimage – absolutny mekka dla każdego, kto rozumie, że to operator nadaje filmowi duszę. Festiwal w Toruniu, po latach tułaczki, znów zbiera światową crème de la crème audiowizualnej kreacji, nagradzając Złotymi Żabami, które często rezonują aż po Oscary.

Camerimage: Dlaczego festiwal jest tak ważny dla autorów zdjęć?
Camerimage to nie jest byle jakie wydarzenie filmowe; to jest ich święto, czas, gdy twórcy obrazu stają na piedestale. To tu zjeżdżają się wizjonerzy z całego globu – od legend, o których uczą się studenci szkół filmowych, po aspirujących adeptów sztuki operatorskiej. Pamiętacie czasy, gdy Toruń gościł takie nazwiska jak Sven Nykvist, Vittorio Storaro czy Adam Holender? Ta tradycja trwa, mimo że festiwal przenosił się do Łodzi i Bydgoszczy, by w 2019 roku triumfalnie powrócić do macierzy. Dlaczego to miejsce jest tak kluczowe? Proste: „zazwyczaj nie ma dobrych zdjęć w złych filmach”. Dlatego EnergaCAMERIMAGE zgarnia tytuły głośne, nagradzane na wielkich festiwalach i te, które aspirują do miana oscarowych faworytów. To tu ocenia się kunszt, nie tylko popularność.
„Anemon”: Trzy pokolenia dramatu i powrót legendy z „emerytury”
Tegoroczną edycję w Toruniu otwiera produkcja, która już teraz elektryzuje branżę – „Anemon” Ronana Day-Lewisa. Czy można sobie wyobrazić mocniejszy magnes niż powrót Daniela Day-Lewisa? Po ogłoszeniu definitywnego końca kariery po „Nici widmo” w 2017 roku, ten trzykrotny laureat Oscara złamał swoją filmową „emeryturę” dla młodego pokolenia, a konkretnie dla syna. Jego kreacja ma być, jak sugerują plotki, siłą napędową tego filmu. Historia opowiada o dwóch braciach, gdzie jeden z nich, naznaczony wojenną traumą z Irlandii, ukrywa się w chacie północnej Anglii. Drugi próbuje go wydobyć z izolacji, by wrócił dla syna, który sam mierzy się z życiowym kryzysem. Na ekranie obok Day-Lewisa zobaczymy Seana Beana – duet, który już sam w sobie zapowiada aktorską ucztę. Ale nie zapominajmy o gwiazdach za kamerą: autorem zdjęć jest Ben Fordesman. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość: „Film toczy się w wolnym tempie (może czasem zbyt wolnym)”, ale tematyka – poczucie winy, przepracowanie przeszłości, rodzinne sekrety i ciężar ojcostwa – jest jak magnes na ambitną część widowni.
Gdy światło spotyka refleksję: Johansson i Louvart o sensie życia
Camerimage to nie tylko ciężkie wojenne dramaty i męskie rozterki. Festiwal prezentuje również filmy, które wykorzystują obraz do łagodniejszej, bardziej introspektywnej narracji. Mowa tu o „Eleanor Wspaniałej” w reżyserii Scarlett Johansson, gdzie znów mamy do czynienia z wybitną współpracą wizualną – zdjęcia Helene Louvart. To opowieść o starszej kobiecie, która po przeprowadzce z Florydy do Nowego Jorku, by zamieszkać z córką, odnajduje wreszcie sens życia w nieoczekiwanym miejscu – w grupie wsparcia. Film ten wydaje się być hołdem dla późnej stabilizacji, dla odkrywania barw życia wbrew metryce. Zastanawiajmy się, jak Louvart operowała światłem, by uchwycić tę transformację, ten powrót do inicjatywy, gdy wydawałoby się, że wszystko już zostało powiedziane. Czy subtelność obrazu może być równie hipnotyzująca jak epickie sceny wojenne? W Toruniu na pewno znajdziemy dowody na to, że tak.