Zalew politycznych wstrząsów sprawia, że na polskiej scenie politycznej pojawiają się nowe, nieoczekiwane twarze. Jeszcze niedawno wydawało się, że pewne ugrupowania są skazane na polityczną marginalizację, ale nagłe zmiany w sondażach burzą dotychczasowy porządek. Czy Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, wyrastająca na coraz poważniejszego gracza, jest siłą, z którą Jarosław Kaczyński musi się liczyć, czy może to tylko polityczna bańka, która nieuchronnie pęknie przed progiem wyborczym?

Sondażowy renesans: KKP wyprzedza Konfederację. Czy PiS straci asa w rękawie?
Po ostatnich wyborach prezydenckich, Konfederacja Korony Polskiej (KKP) Grzegorza Brauna niespodziewanie zaczęła zdobywać na znaczeniu w badaniach opinii publicznej. O ile na początku wegetowała poniżej progu wyborczego, o tyle od kilku miesięcy jej notowania regularnie sugerują możliwość wprowadzenia posłów do Sejmu. Co więcej, grudniowy sondaż wykonany przez Ogólnopolską Grupę Badawczą pokazał sensacyjny scenariusz: KKP osiągnęła 11,18 proc. poparcia, wyprzedzając tym samym macierzystą Konfederację. Ta zmiana ma kolosalne znaczenie dla układu sił, ponieważ obecne analizy wskazują jasno: bez partii Brauna Prawo i Sprawiedliwość, nawet w koalicji z resztą Konfederacji, mogłoby mieć problem z uzyskaniem większości parlamentarnej. To stawia Jarosława Kaczyńskiego w trudnej sytuacji, zmuszając do publicznego odcinania się od potencjalnego, choć ideologicznie bliskiego, sojusznika.
Kaczyński ostrzega: Głosowanie na Brauna to pomoc dla Tuska
Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, jasno i stanowczo wyklucza jakąkolwiek koalicję z frakcją Grzegorza Brauna. Wypowiadając się na początku stycznia w Sejmie, lider Zjednoczonej Prawicy nie owijał w bawełnę:
– Głosowanie na niego jest całkowicie nieefektywnym głosowaniem, z tego względu, że jeżeli Polska chce utrzymać choćby elementarne podstawy swojego bezpieczeństwa, to nowy rząd nie może być rządem z udziałem czy nawet z poparciem zwolenników pana Brauna, jeżeli się w tym parlamencie znajdą.
Kaczyński wyrażał nadzieję, że posłowie KKP nie przekroczą progu wyborczego. Co więcej, prezes PiS konsekwentnie insynuował, że oddanie głosu na Brauna jest faktycznie równoznaczne ze wsparciem Donalda Tuska. Argumentacja ta opiera się na matematycznym założeniu, że głosy oddane na KKP mogłyby być odebrane Zjednoczonej Prawicy lub Konfederacji, co w efekcie osłabiałoby prawą stronę sceny politycznej zdolną do stworzenia koalicji rządowej. Dla zwolenników taktyki „mniejszego zła” jest to klasyczna próba mobilizacji elektoratu przed niebezpieczeństwem rozproszenia głosów.
Kontrowersje i skrajne postulaty: Co budzi największy sprzeciw społeczny?
Partia Grzegorza Brauna ma jednak bardzo wyrazisty, a dla większości polskiego społeczeństwa – skrajny – program. Ich postulaty wykraczają daleko poza typową prawicową politykę. KKP otwarcie forsuje ideę wyjścia Polski ze struktur Unii Europejskiej, co spotyka się z oporem sporej części elektoratu, który ceni stabilność wynikającą z członkostwa we Wspólnocie. Równie kontrowersyjne jest ich stanowisko w sprawie wsparcia dla Ukrainy w walce z rosyjską agresją.
Jednak to nie proza życia politycznego budzi największe emocje, lecz kontrowersyjne wypowiedzi i czyny samego lidera. W przeszłości Grzegorz Braun kwestionował ustalenia dotyczące Holokaustu, w tym fakt wykorzystywania komór gazowych w Auschwitz do mordowania Żydów i innych więźniów obozu. Niepokojące incydenty miały miejsce także w Sejmie. Głośny był przypadek użycia gaśnicy do zgaszenia chanukiji podczas uroczystości religijnej w parlamencie. Wówczas Braun tłumaczył to w niezwykle kontrowersyjny sposób, stwierdzając w Sejmie:
– Nie może być miejsca na akty rasistowskiego, plemiennego, dzikiego, talmudystycznego kultu na terenie Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej.
Ta retoryka, połączona z innymi incydentami (jak wyniesieniem i wyrzuceniem choinki z sądu tylko dlatego, że ozdobiona była bombkami w barwach tęczowych i Unii Europejskiej, czy zakłóceniem wykładu o Holokauście), sprawia, że partia ta budzi silny sprzeciw. Dane z sondażu SW Research dla rp.pl to potwierdzają. Zapytani, czy KKP powinna przekroczyć próg wyborczy, 46,4 proc. ankietowanych odpowiedziało negatywnie. Najbardziej zdecydowani są seniorzy – aż 55 proc. osób powyżej 50. roku życia nie życzy sobie obecności Konfederacji Korony Polskiej w przyszłym Sejmie.