Rosyjska machina wojenna nie zwalnia tempa, serwując Ukrainie kolejną dobę intensywnych uderzeń, które mierzone są w tysiącach. Gdy cywile na wschodzie i południu kraju ledwo łapią oddech po ostatnim ostrzale, Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy ujawnia oszałamiające statystyki. Czy Ukraina wytrzyma ten nieustanny napór, a może za kulisami dzieje się coś, co może zmienić dynamikę konfliktu? Przyjrzyjmy się najświeższym doniesieniom z pierwszej linii frontu i z głębi terytorium agresora.

Spirala ciągłego ataku: Liczby, które mrożą krew w żyłach
Ostatnia doba na froncie to symfonia zniszczenia, której dyrygentem jest armia rosyjska wykorzystująca niemal każdy dostępny środek rażenia. Według raportu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, skala działań ofensywnych przekroczyła wszelkie normy, z jakimi Ukraina musiała się mierzyć do tej pory. Mówimy tu o 97 atakach powietrznych, które celowały w kluczowe punkty, oraz o niewyobrażalnych 6 968 atakach z użyciem dronów – to prawdziwa inwazja w przestrzeni powietrznej. Do tego dochodzą 3 338 ostrzałów artyleryjskich, nękających zarówno pozycje wojskowe, jak i tereny zabudowane.
Konsekwencje tych zmasowanych działań ponoszą cywile. Sumska administracja obwodowa podała, że w wyniku ostrzału rannych zostało 11 osób, co pokazuje, jak bardzo rosyjskie działania ignorują strefy cywilne. Z kolei obwód dniepropietrowski, a konkretnie rejony dnieprowski, synelnikowski i nikopolski, ucierpiały w atakach, które uderzyły w infrastrukturę krytyczną. Gubernator tego regionu poinformował o dwóch rannych: 41-letniej kobiecie i 38-letnim mężczyźnie.
Na froncie obrony powietrznej Ukraina notuje sukcesy w odpieraniu przynajmniej części tej nawałnicy. Ukraińskie źródła informują o strąceniu 53 dronów, co świadczy o skuteczności systemów obronnych, choć przy skali inwazji powietrznej, statystyka ta jest jedynie częściowym ratunkiem.
Drony w głębi Rosji i nowy front oporu
Podczas gdy Ukraina skupia się na obronie, nad terytorium Federacji Rosyjskiej również działo się sporo, choć w zupełnie innym charakterze – to z kolei Rosjanie meldują o własnych „sukcesach”, zestrzeliwując drony nad swoimi regionami. Ministerstwo Obrony Rosji podało listę regionów poddanych tej presji: strącono 44 drony nad obwodem biełgorodzkim, 22 nad obwodem riazańskim, 11 nad rostowskim i woroneskim, a także mniejsze liczby nad kurskim, tulskim, wołgogradzkim, orłowskim i lipieckim oraz okupowanym Krymem.
W niektórych regionach Rosji obrona powietrzna była tak intensywna, że spowodowała zakłócenia w ruchu lotniczym. Rosawiacja, czyli rosyjski urząd lotnictwa cywilnego, poinformowała, że samoloty tymczasowo nie przyjmowały i nie odprawiały lotniska w Wołgogradzie i Kałudze.
Ale być może najciekawsza zmiana rozgrywa się za linią frontu, w samej Rosji. Ruch ATESZ, który deklaruje tworzenie podziemia na terytorium Rosji, ogłosił, że ich członkowie już aktywnie działają w Moskwie, Briańsku, Lipiecku, Nowosybirsku, Kazaniu i Nowogrodzie Wielkim. W tych miastach ruszyły kampanie dywersyjne, polegające na wykładaniu ulotek wzywających do oporu. Według ATESZ, reakcja jest zaskakująca: „Wyniki przechodzą wszelkie oczekiwania. Pracownicy fabryk zbrojeniowych, pracownicy przedsiębiorstw z branży obronnej i zwykli obywatele zaczynają kontaktować się z koordynatorami ruchu. Ci ludzie przekazują kluczowe informacje na temat produkcji wojskowej, logistyki i lokalizacji obiektów strategicznych” – podają na swoim kanale Telegram. To może sygnalizować rosnące wewnętrzne napięcie i aktywizację sabotażu przemysłowego.
Międzynarodowe reperkusje i wzmocnienie ukraińskiej energetyki
Podczas gdy walki trwają na kurskim odcinku frontu, międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy w kontekście infrastruktury energetycznej staje się priorytetem. Brytyjski rząd oficjalnie ogłosił przekazanie funduszy na rzecz naprawy, odtworzenia i ochrony obiektów zapewniających dostawy prądu na Ukrainie. Jest to kluczowe, biorąc pod uwagę, że Rosja celuje w te elementy systemów, co doprowadziło np. do braku prądu w Enerhodarze, mieście usytuowanym w bezpośrednim sąsiedztwie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, jak poinformował szef lokalnych władz okupacyjnych Jewhen Balicki.
W tym samym czasie, na arenie dyplomatycznej Wenezuela zasygnalizowała chęć utrzymywania złożonych powiązań geopolitycznych. Pełniąca obowiązki prezydent Delcy Rodriguez stanowczo oświadczyła, że jej kraj „ma prawo budować relacje z Chinami, Rosją, Kubą, Iranem (…) i także ze Stanami Zjednoczonymi”. Podkreśliła, że Wenezuela ma pełne prawo rozwijać stosunki ze wszystkimi państwami, o ile opierają się one na wzajemnym szacunku i nie naruszają jej niepodległości.
Tymczasem doniesienia z różnych obwodów Ukrainy ujawniają zróżnicowane skutki rosyjskich nalotów. O ile w obwodzie kostromskim gubernator Aleksandr Chinstejn podał, że nic nikomu się nie stało, a zniszczenia są zerowe po strąceniu dronów, o tyle w obwodzie dmitrowskim gubernator Paweł Małkow informował o uszkodzeniu dwóch piętrowych budynków. Szczątki jednego z odzyskanych dronów spadły także na teren przedsiębiorstwa przemysłowego. Z kolei w obwodzie charkowskim gubernator Dmitrij Miljajew potwierdził strącenie 11 dronów nad pięcioma rejonami i dwoma miastami, zaznaczając, że nie ma ofiar ani uszkodzeń infrastruktury.
Rosyjskie straty, choć trudne do weryfikacji, według ukraińskich szacunków, są dotkliwe. W ciągu ostatnich 24 godzin Rosjanie mieli stracić 1 370 żołnierzy, 6 czołgów, 4 pojazdy opancerzone, 48 zestawów artyleryjskich, 3 wyrzutnie rakiet, 527 dronów, 180 pojazdów (w tym cystern) i 2 jednostki sprzętu specjalnego.