Wielki plan Donalda Trumpa na zasilenie sieci energetycznej za 15 miliardów dolarów wymusza na gigantach technologicznych partycypację w kosztach, nawet jeśli nadwyżka mocy nie jest im w danym momencie potrzebna. To ambitne, a może i kontrowersyjne posunięcie, które ma zaradzić rosnącej furii popytu generowanej głównie przez centra danych i sztuczną inteligencję. Czy PJM Interconnection, operator siatki obejmującej 13 stanów, zgodzi się na ten narzucony z góry scenariusz, czy też czeka nas spór o to, kto właściwie powinien płacić za transformację energetyczną Ameryki?

Administracja Trumpa chce, by Big Tech sfinansował nową moc – ale dlaczego?
Biały Dom, wspierany przez gubernatorów kilku stanów regionu, dąży do tego, aby operator sieci PJM Interconnection ogłosił aukcję kontraktów na nowe moce wytwórcze, opiewające na kwotę szacowaną na 15 miliardów dolarów, zabezpieczonych na 15 lat. Co ciekawe, administracja optuje za tym, by firmy technologiczne licytowały te kontrakty, nawet jeśli w chwili obecnej nie zużywają tej dodatkowej energii. Powód jest prosty i alarmujący: prognozy zakładają, że zapotrzebowanie na energię ze stron centrów danych niemal potroi się w ciągu najbliższej dekady. To jest potężna fala popytu, której sieć musi sprostać.
PJM Interconnection, obsłująca ponad 65 milionów konsumentów, w tym epicentrum centrów danych w północnej Wirginii, odnotowała już wzrost szczytowego zapotrzebowania o 10% w ciągu ostatniej dekady, a oczekuje się kolejnego wzrostu o 6,5% w 2027 roku. Średnie ceny energii elektrycznej w regionie poszybowały w górę o 10% do 15% w porównaniu z rokiem poprzedzającym.
Wielu ekspertów wskazuje palcem na technologicznych gigantów i operatorów centrów danych, którzy z powodu boomu AI gwałtownie zwiększyli konsumpcję prądu po dekadzie względnej stagnacji.
Czy PJM jest zachwycone przymusem? Zdecydowanie nie.
Choć administracja przedstawia swoje propozycje jako „oświadczenie zasad”, wygląda na to, że PJM nie jest z entuzjazmem nastawione na bycie popychanym w tym kierunku. Jak donosi Bloomberg, agent sieci miał raczej chłodną reakcję.
Rzecznik PJM, Jeffrey Shields, oświadczył:
„Nie mamy zbyt wiele do powiedzenia na ten temat. Nie zostaliśmy zaproszeni na wydarzenie, które najwyraźniej się odbędzie jutro, i nie będziemy tam obecni”.
To pokazuje fundamentalne napięcie: z jednej strony pilna potrzeba modernizacji infrastruktury i zabezpieczenia dostaw dla nowoczesnej gospodarki, z drugiej strony niechęć regulatora do narzucania mu harmonogramu budowy nowych mocy, co wiąże się z ogromnym ryzykiem finansowym.
Dylemat dostawców: gaz kontra zielona energia w erze AI
Zbudowanie nowej elektrowni, zwłaszcza gazowej, to proces trwający lata i kosztujący setki milionów dolarów. Dla wielu dostawców energii, zobowiązanie się do takich inwestycji w obliczu niepewności co do długoterminowego popytu ze strony AI, jest po prostu zbyt ryzykownie. Jeśli AI okaże się tylko chwilową bańką, firmy zostaną z nierentownymi aktywami.
Tymczasem firmy technologiczne same szukają bardziej elastycznych i szybszych rozwiązań, z reguły odwracając się ku odnawialnym źródłom energii (OZE). Energia słoneczna i magazyny energii stały się hitem w ostatnich latach. Typowa farma fotowoltaiczna może powstać w około 18 miesięcy, a co kluczowe, można ją budować etapami, co pozwala dostarczać moc jeszcze przed jej całkowitym oddaniem do użytku. Doskonale to koresponduje z cyklem budowy centrów danych, umożliwiając firmom zarządzanie ryzykiem w powiązanych terminach.
Jednakże, rosnące ceny gazu ziemnego — surowca, na którym PJM w dużej mierze bazuje — również dokładają swoje do obecnego kryzysu cenowego. Niezależny monitor PJM, Monitoring Analytics, wskazał, że około 60% wzrostu cen w 2025 roku było bezpośrednio powiązane z wysokimi cenami paliw kopalnych.
To stawia operatora w kleszczach: z jednej strony powolne, ryzykowne inwestycje w tradycyjną energetykę, a z drugiej naglące wezwanie do wsparcia sektora technologicznego, który, choć generuje popyt, preferuje odnawialne źródła, które przecież nie zastąpią stabilności przesyłu w skali wymaganej przez całą sieć.