Wiatr politycznych zmian wieje znad Belgii, a na celowniku znalazły się zamrożone rosyjskie aktywa, warte miliardy euro. Bart De Wever, prawdopodobny przyszły szef rządu, radykalnie zaostrza ton, naciskając na Brukselę, by przestała grać bezpiecznie. To nie jest kolejna biurokratyczna debata; to geopolityczny punkt zapalny, którego centrum stanowi europejski skarb – Euroclear. Czy Europa zdecyduje się na ruch, który może zmienić zasady gry w finansach międzynarodowych?

Euroclear: Skarbiec w środku europejskiego sporu
Aby zrozumieć wagę słów Barta De Wevera, lidera Nowego Sojuszu Flamandzkiego (N-VA) i kluczowej postaci w formowaniu nowego belgijskiego rządu, musimy spojrzeć na liczby. Po inwazji na Ukrainę w 2022 roku, kraje Zachodu zablokowały rosyjskie rezerwy szacowane na około 260 miliardów euro. Lwia część tego kapitału, przekraczająca 190 miliardów euro, spoczywa w belgijskiej międzynarodowej izbie rozliczeniowej – Euroclear. De Wever otwarcie sygnalizuje odejście od ostrożności ustępującego premiera Alexandra De Croo, który obawiał się destabilizacji strefy euro przy radykalnych ruchach.
De Wever domaga się, by Belgia przestała kalkulować i zaczęła działać proaktywnie w kwestii przekazania tych środków Kijowowi. Jak argumentuje belgijski polityk w kontekście rozmów o przyszłej polityce zagranicznej:
Jeśli mamy możliwość wykorzystania tych środków do powstrzymania agresora, musimy to zrobić
Dotychczasowa polityka G7 i Unii Europejskiej była wyjątkowo wyważona. Główne obawy? Ryzyko prawne, potencjalne akcje odwetowe Moskwy wobec europejskich firm na swoim terenie, a także, co kluczowe, zagrożenie dla wiarygodności euro jako waluty rezerwowej, które mogłoby odstraszyć globalnych inwestorów.
Odsetki to za mało: Czas na przełom?
Obecnie panujący na poziomie UE kompromis koncentruje się na wykorzystaniu jedynie tzw. zysków nadzwyczajnych generowanych przez zamrożony kapitał. Mówimy tu o odsetkach, które rocznie mogą oscylować w granicach 3 do 5 miliardów euro. Pierwsza transza z tego tytułu już trafiła do Ukrainy. Dla De Wevera i coraz liczniejszej grupy zwolenników twardego kursu, w tym sojuszników z USA, to stanowczo za mało, biorąc pod uwagę sytuację na froncie i eskalujące koszty wojny.
Lider N-VA sugeruje, że należy przyspieszyć i rozważyć wykorzystanie samego kapitału. Choć nie zawsze pada słowo „konfiskata”, dyskusja skręca w kierunku udzielenia Ukrainie pożyczki, zabezpieczonej właśnie tym rosyjskim aktywem. To kwestia, która zyskała silny wymiar moralny i strategiczny. Jak podkreślają zwolennicy tej ścieżki w belgijskim parlamencie:
Pieniądze agresora muszą służyć naprawie szkód, które wyrządził
Ten postulat przenosi debatę z biura prawnego do sfery strategicznej polityki, stawiając pod znakiem zapytania dotychczasową defensywną postawę Brukseli.
Pragmatyzm i presja czasu: Trudna kalkulacja nowego rządu
Presja czasu rośnie nie tylko ze względu na sytuację militarną Ukrainy, ale i z powodów czysto krajowych. Belgia, borykająca się z procedurą nadmiernego deficytu, musi znaleźć miliardy euro oszczędności. Przerzucenie ciężaru finansowania wsparcia dla Kijowa z belgijskiego podatnika na aktywa Rosji jest politycznie niezwykle atrakcyjne dla formującej się centroprawicowej koalicji.
Jednak De Wever musi lawirować jak doświadczony żeglarz. Z jednej strony ma oczekiwania Kijowa i presję Waszyngtonu. Z drugiej – uporczywe ostrzeżenia Europejskiego Banku Centralnego (EBC) przed ryzykiem systemowym dla stabilności euro. Mimo tych obaw, sygnał wysłany z Belgii jest znaczący: era ostrożnego „ogrodzenia” rosyjskiego kapitału może dobiec końca wraz z powołaniem nowego rządu. Decyzje, jakie zapadną w Brukseli w najbliższych miesiącach, będą miały fundamentalne znaczenie nie tylko dla przebiegu konfliktu, ale i dla architektury globalnego systemu finansowego, potencjalnie tworząc precedens dla przyszłego traktowania aktywów państw uznanych za agresorów.