Czy Twój Gmail dziś postanowił zignorować wszystkie reguły? Jeśli budzisz się z Primary Inbox przepełnionym spamem i promocjami, a zaufane emaile lądują w spamie – witaj w klubie. Tysiące użytkowników zgłasza globalną awarię, która zaczęła się wcześnie rano. Sprawdź, co tak naprawdę się dzieje i jak sobie z tym radzić.

Gmail filtruje na opak – chaos w skrzynce
Wyobraź sobie, że otwierasz Gmaila, a tam promocyjne oferty z Black Friday mieszają się z pilnymi mailami od szefa, a wiadomości od bliskich znajomych krzyczą ostrzeżeniem o spamie. Dokładnie to dzieje się od około 5 rano czasu pacyficznego w sobotę, jak podaje oficjalny panel statusu Google Workspace. Problemy obejmują błędną klasyfikację emaili – te, które normalnie trafiałyby do folderów Promotions, Social czy Updates, zalewają główną skrzynkę. Do tego dochodzą niepotrzebne ostrzeżenia spamowe nawet dla znanych nadawców.
Użytkownicy na mediach społecznościowych nie kryją frustracji. Jeden z nich skarży się: > „all the spam is going directly to my inbox”. Inny dodaje: > „Gmail’s filters seem suddenly completely busted.” Te relacje nie są odosobnione – fala postów na X (dawniej Twitter) i Bluesky pokazuje, że awaria dotyka milionów. Profesjonalny żargon Google mówi o „misclassification of emails in their inbox and additional spam warnings”, ale dla zwykłego użytkownika to po prostu skrzynka w rozsypce.
Google w akcji – obietnice bez szczegółów
Google nie pozostawia wątpliwości: wiedzą o problemie i pracują nad nim. W oficjalnym komunikacie czytamy: > „We are actively working to resolve the issue.” Firma przypomina też o podstawowych zasadach bezpieczeństwa: > „As always, we encourage users to follow standard best practices when engaging with messages from unknown senders.” To standardowa linijka, ale w kontekście awarii brzmi jak wymówka – bo co, jeśli „nieznany nadawca” to tak naprawdę twój bank czy dostawca usług?
TechCrunch próbuje wyciągnąć więcej szczegółów, kontaktując się z Google, ale na razie cisza. W międzyczasie dashboard statusu Workspace świeci na czerwono, sygnalizując incydent. Kontrowersyjne? Trochę – gigant jak Google powinien mieć systemy odporne na takie wpadki, a nie każe czekać użytkownikom biznesowym czy prywatnym na poprawkę.
Jak przetrwać awarię – praktyczne rady od razu
Nie musisz siedzieć bezczynnie. Najpierw sprawdź dashboard Google – tam aktualizacje na bieżąco. Ręcznie przesuwaj maile między folderami, ignoruj fałszywe ostrzeżenia spamu dla zaufanych źródeł i włącz dwuskładnikowe uwierzytelnianie, by uniknąć phishingu w chaosie. Jeśli to krytyczne emaile, rozważ tymczasowy switch na Outlooka czy ProtonMail – choć nikt nie lubi migrować w stresie.
Ta awaria przypomina, jak mocno polegamy na jednym graczu. Gmail dominuje rynek, ale takie potknięcia bolą. Śledź rozwój sytuacji – Google zazwyczaj fixuje to w godzinach, nie dniach.