Centrum pięknieje

Wokół ratusza zostały poustawiane nowe donice z kwiatami.

Gdyby nie rewolucje związane z pomnikiem sukiennika i fontanny koło ratusza, kto wie, czy na rynku nie gościłyby dalej drewniane kasty. Szukając firmy zajmującej się montażem wodotrysków z gotowych elementów władze miasta trafiły na włoską firmę, która produkuje również donice. Dzisiaj już wiemy, że fontanna koło ratusza odeszła do lamusa, a radni wrócili do pierwotnego pomysłu sukiennika, ale na cokole, bez wodotrysku. Za to nowe donice z kwiatami od pewnego czasu zdobią centrum miasta. O ich losie przesądzono już na marcowej komisji budżetowej. Pomysł nowych obiektów zgłosił wiceburmistrz Krzysztof Tomalak, a Joanna Bohuszko odpowiedzialna za utrzymanie miejskiej zieleni tłumaczyła, że wymiana kast i tak w najbliższym czasie będzie konieczna. Drewniane skrzynki zaczynały gnić i się rozpadać.
Nowe donice, chociaż betonowe, świetnie imitują granit. Poza tym są powleczone specjalną warstwą, która umożliwia zmycie ewentualnej farby umieszczonej na nich w ramach aktu wandalizmu. Zakup pochłonął 115 tys. zł. Jak zawsze znalazły się głosy mówiące o tym, że można było lepiej zagospodarować te pieniądze. – Od początku wiadomo było, że drewniane kasty są tymczasowym rozwiązaniem i w końcu musiały iść do wymiany. Co lepsze trafią jeszcze gdzieś, może na jakąś wioskę, gdzie jeszcze chwilę posłużą. Centrum Świebodzina zasługuje po prostu na to, żeby było ładne. Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale mi się donice podobają. Są estetyczne, trwałe. Taki wydatek ponosi się może raz na dziesięciolecia, a zakładam, że posłużą przynajmniej z 30 lat – mówi burmistrz Dariusz Bekisz. – Zawsze znajdą się rozważania, czy to potrzebne, czy to odpowiedni moment, a nie wiadomo, czy wielkie katedry i piramidy powstawały w dobrym momencie. Ktoś wymyślił, że ma tak być, ale teraz każdy podziwia – śmiejąc się dodaje włodarz.
Przypomnijmy, że z tej samej firmy pochodzić będzie nowa fontanna, która zastąpi dotychczasowy wodotrysk umiejscowiony na Placu Wolności. – Na razie wniosek o montaż jest u pani konserwator, czekamy na jej decyzję. Jeśli będzie pozytywna, zaczniemy wymianę – mówi Joanna Bohuszko. Jednak jak słusznie zauważają niektórzy mieszkańcy miasta – sama wymiana na nowszy model nic nie da, jeśli nie zajmie się sporymi gałęziami i urzędującymi nad fontanną gawronami. Nie bez powodów lubuska konserwator określiła fontannę na Placu Wolności mianem „szaletu dla ptaków”.